Św. Elżbieta Węgierska (1207–1231) była córką króla Węgier, żoną landgrafa Turyngii i matką trojga dzieci, która mimo życia na zamożnym dworze żyła skromnie i pomagała ubogim. Po śmierci męża rozdała swój majątek i osobiście, własnymi rękami, opiekowała się chorymi w szpitalu, który założyła w Marburgu. Zmarła w wieku 24 lat, a Kościół kanonizował ją już cztery lata później. Patronuje ubogim, bezdomnym, chorym i tym, którzy się nimi opiekują.
Dzień 1 z 9 · 8 listopada 2026
Modlitwa — dzień 1
Elżbieta miała zaledwie cztery lata, gdy opuściła dom swojego ojca, króla Węgier, i wyjechała na dwór w Turyngii, gdzie miała zostać wychowana jako przyszła żona tamtejszego władcy. Dziecko stało się częścią układu między dwoma dworami, zanim zdążyło zrozumieć, co to znaczy – i choć otoczono ją przepychem, to przepych obcego miejsca, nie rodzinnego domu. W tej samotności, która bywa udziałem każdego, kto musi dorastać szybciej, niż powinien, i daleko od tego, co znane, Elżbieta znalazła oparcie, które później nazwie modlitwą. Dziś, rozpoczynając tę nowennę, prosimy ją, by wstawiała się za wszystkimi, którzy czują się w swoim życiu jak na obczyźnie – daleko od domu, od bliskich, od tego, co dawało poczucie bezpieczeństwa: Święta Elżbieto, Ty, która jako dziecko musiałaś odnaleźć siebie w nieznanym miejscu, naucz nas szukać Boga nawet tam, gdzie czujemy się najbardziej samotni.
Na zakończenie
Święta Elżbieto Węgierska, Ty, która urodzona w pałacu, umarłaś uboga z wyboru, naucz nas, że prawdziwe bogactwo nie mieszka w tym, co posiadamy, lecz w tym, co jesteśmy gotowi oddać. Ty, która własnymi rękami obmywałaś rany chorych i trędowatych, wyproś nam serce, które nie odwraca wzroku od cierpienia drugiego człowieka, ale umie się do niego zbliżyć bez wstrętu i bez wyższości. Ty, która straciłaś dom, męża i pozycję, a nie straciłaś wiary, bądź wstawienniczką dla wszystkich, którzy dziś przechodzą przez podobną utratę, i naucz ich szukać w Bogu oparcia, którego nie da żadne bogactwo tego świata. Spraw, byśmy jak Ty umieli dzielić się tym, co mamy, nawet gdy mamy niewiele, i byśmy czynili dobro nie dla uznania, lecz z miłości, która nie potrzebuje świadków. Amen.